Wielka Noc czy Wielkie Nic?

Jak to się dzieje, że w kraju chlubiącym się ponad tysiącletnim chrześcijaństwem, ludzie chodzący do kościoła nie mają pojęcia po co to robią i jaki sens mają ich czynności około świąteczne? Jak to się dzieje, że inteligentni ludzie uczestniczą w rytuałach pogańskich uważając to za oddawanie chwały Bogu?

„Jezus żyje!” – wołał pierwotny Kościół. Jezus żyje! To była Dobra Nowina, którą ogłaszały wspólnoty chrześcijańskie. „Jezus żyje” – to centrum życia Kościoła! To było przyczyną nieustraszonej wiary pierwszych chrześcijan. Nic ich nie było w stanie powstrzymać, bo oni naprawdę wierzyli, nie tylko w zmartwychwstanie Jezusa, ale też we własne zmartwychwstanie. Biblia mówi, że Bóg nie dozwolił, by Jego Syn doświadczył zniszczenia, unicestwienia. Przeciwnie, wywyższył Go i uwielbił: „Dana Mu jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28,18)”. Co więcej: „Uczynił Go Panem i Mesjaszem” (Dz 2,38).
Zmartwychwstanie, wywyższenie i uwielbienie Jezusa są kulminacją Jego pracy na rzecz zbawienia grzesznika. To jest istota chrześcijaństwa! To jest istota Wielkanocy! „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1Kor 15:14). Zmartwychwstanie to szczyt uwielbienia przez Ducha Świętego. Myśląc o zmartwychwstaniu Jezusa Piotr wołał tak: „Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2:36). Pan to Władca. Słowo: „Mesjasz” oznacza namaszczonego Duchem Świętym. Jezus zmartwychwstały jest wypełniony Duchem Bożym, Duchem Świętym! Zbierając te sensy razem otrzymujemy taki wniosek: Jezus to Absolutny Pan wszechświata: przeszłości, przyszłości, teraźniejszości, ludzi, zwierząt, śmierci, a także Złego. To jest KYRIOS!
Wielkanoc to czas na refleksję od której zależy wieczność. Moja wieczność. Twoja wieczność. Władza Jezusa rozciąga się nad tymi, którzy Mu wierzą. Co z tego, że Jezus jest Panem wszechświata, jeśli nie jest moim Panem? „Mój Pan” to ktoś, kto rządzi moim istnieniem, pragnieniami, decyduje... A rządzi? A decyduje? Trzeba ogłosić (we własnym imieniu i osobiście), że Jezus jest Panem! (Rz 10,9). Bez tego będzie Wielkie Nic! Ewentualnie Wielkie Żarcie.
Jak to się dzieje, że w kraju chlubiącym się ponad tysiącletnim chrześcijaństwem, ludzie chodzący do kościoła nie mają pojęcia po co to robią i jaki sens mają ich czynności około świąteczne? Jak to się dzieje, że inteligentni ludzie uczestniczą w rytuałach pogańskich uważając to za oddawanie chwały Bogu? Jak to się dzieje, że ludzie w chrześcijańskim kraju dają tak idiotyczne odpowiedzi na najprostsze pytania dotyczące świąt, które przecież obchodzą uroczyście? Skąd ta ignorancja? Skąd ta bezmyślność i brak refleksji? Czego uczą ludzi chodzących do kościoła owi „kapłani kościoła”? Skąd czerpią swoją religijną wiedzę tak zwani wierzący w Polsce? To prawda, że „nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa” (Hieronim)! Sondaż uliczny przeprowadzony w Wielki Piątek A.D. 2014 na terenie Trójmiasta obnażył jedynie to, co od dziesiątków, a raczej setek lat charakteryzuje polsko-katolicko-pogańsko-ludową religijność. Od razu trzeba sobie wyraźnie powiedzieć: nie ma ona – taka religijność - wiele wspólnego z chrześcijaństwem jakie znam z Biblii. „Ile lat miał Chrystus gdy umierał na krzyżu? 40 i cztery!”, „Gdzie umarł Chrystus?” - pyta respondentka. Polak odpowiada z namysłem: „Pod Poncjuszem Piłatem!” Im dalej w las tym ciemniej… Gall Anonim, kiedy opisuje kulisy chrztu Polski sugeruje, że po pobieżnym przygotowaniu (trudno to nazwać ewangelizacją) ochrzczony został król polski i jego przyboczni wojowie. Pozostali byli chrzczeni hurtowo, nie pytani o wiarę. Oni mieli być katechizowani później. Nie ewangelizowani a katechizowani. Różnica jest zasadnicza, jeśli przyjmiemy, że ewangelizowanie jest przywracaniem do życia, a katechizowanie – karmieniem kogoś kto już żyje. Po co karmić trupa? Woda chrzcielna nie zmyła pogaństwa, które ma się całkiem nieźle do dzisiaj. Owszem to pogaństwo zostało nieco schrystianizowane i oswojone, ale nic więcej. Efektem tego jest chrześcijaństwo nominalne, formalne, dominujące w kościele rzymskim w Polsce. Jak wynika z badań CBOS-u (M. Przeciszewski, Religijność Polaków „Wiadomości KAI” nr 21:1999, s. 34), ok. 50 proc. katolików polskich praktykuje wiarę (czyli w miarę regularnie chodzi na niedzielną mszę). Kuriozalne jest to, że aż 16 procent z tych, którzy deklarują, że są wierzącymi nie wierzy w istnienie Boga! „Prawdę o Wcieleniu uznaje tylko 82 proc. O tym, że Zmartwychwstanie Jezusa nadaje śmierci sens jest przekonane zaledwie 39 proc., a w życie pozagrobowe nie wierzy trzecia część naszych katolików”. Jak się podliczy wszystkie procenty, to wychodzi, że ok. 4 (czterech) procent tych, którzy chodzą do kościoła przyjmuje bez zastrzeżeń wszystkie prawdy wiary głoszone przez Kościół. A pozostali (96 %)? Wniosek nasuwa się sam: to są praktykujący, ale niewierzący. Opinia ks. prof. W. Piwowarskiego, socjologa religii (KUL) jest druzgocąca: „dwie trzecie Polaków to nieświadomi heretycy, którzy nie rozumieją treści wiary”. Uściślijmy, że chodzi nie o jakąś wiarę, np. w krasnoludki, ale w osobę Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który umarł i zmartwychwstał dla zbawienia grzeszników. Warto pytać w tym kontekście kim są ludzie wędrujący raz do roku ze „święconką”? Polski stół bez święconki? Nie może być! A z czym ona się kojarzy? Zaglądnijmy do zawartości koszyczka. Baranek z cukru, ciasta, wiadomo – baranek paschalny – to symbol Jezusa! Chleb i pieczywo mają symbolizować też Jezusa, który jest „Chlebem żywym”. Wędliny mają przypominać barana paschalnego spożywanego podczas Ostatniej Wieczerzy. Sól (poświęcona!) ma chronić spożywających przed zepsuciem (raczej moralnym). No i – jajka! „W ludowych wierzeniach jajo było lekarstwem na chorobę, urok, chroniło przed pożarem, pomagało zdobyć upragnioną dziewczynę albo chłopaka, zapewniało urodzaj, szczęście, pomyślność” (R. Hryń-Kusmierek, Z. Śliwa, s. 62). To ciągle żywa tradycja! Ludzie nie wyrzucają skorupek z poświęconych jajek. Skorupki umieszcza się w rogach domu albo posesji, żeby robactwo nie lazło do domu! Wydmuszki z tych jajek zakopuje się pod drzewami owocowymi na wsi, żeby lepiej owocowały i żeby je chronić przed szkodnikami. To ma wiele wspólnego z gusłami, ale nic wspólnego ze zmartwychwstaniem Jezusa! Kościół rzymski jednak radzi sobie z takimi trudnościami jak gusła z łatwością. Wystarczyło, że je „ochrzcił” i nadał nowy sens. Dlatego w obrzędzie święcenia pokarmów jest takie zdanie: „Chryste, życie i zmartwychwstanie nasze, pobłogosław te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami”. Pięknie brzmi, nieprawdaż? Trafnie napisał internauta w komentarzu do tzw. „Grobów Pańskich” (też typowo polska specyfika): „Trochę Biblii, trochę pogaństwa, trochę folkloru”. Stąd pytam: Wielka Noc czy raczej Wielkie Nic?
Trwa ładowanie komentarzy...