O autorze
Jestem absolwentem PAT w Krakowie (filozofia/psychologia/teologia). Studiowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim retorykę, w Szkole Głównej Handlowej zarządzanie zasobami ludzkimi oraz zarządzanie jakością na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1991-2005 byłem księdzem w Kościele rzymskokatolickim. Obecnie jestem pastorem w Kościele Chrystusowym w RP i prezesem Fundacji Centrum Rozwoju i Poradnictwa CEREO. Jestem mężem, ojcem i szczęśliwym, wolnym człowiekiem! Moją pasją są ludzie, pszczoły i ryby. Lubię też czytać i chodzić po górach.

Takiego wydarzenia w historii kraju nie było!

Jednocześnie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że taka okazja może się już więcej nie powtórzyć. Wierzę, że Festiwal Nadziei stanie się impulsem do przebudzenia Polski, o jakim marzyły pokolenia wierzących chrześcijan przed nami. Ich marzenie materializuje się na naszych oczach. To jest ten czas!

Każdemu festiwalowi głupoty i beznadziei towarzyszy Festiwal Nadziei. Tak jest i tym razem. To, że festiwal głupoty i beznadziei trwa nieprzerwanie od czasu, gdy pierwsi ludzie wypowiedzieli Bogu posłuszeństwo - nie muszę chyba nikogo przekonywać. Kiedy upadają wartości i autorytety, kiedy zło nazywa się dobrem, kiedy dominuje religijność bez Boga, kiedy towarzysz Sputnik próbuje zachwiać porządkiem świata i przekracza granice rozsądku, potrzebujemy jako społeczeństwo mocnego oparcia i mocnej nadziei, aby wyjść z tej próby zwycięsko. Kiedy w naszym kraju, podzielonym na wszelkie możliwe sposoby dochodzą podziały w Kościele i między Kościołami, nie ma innej drogi ratunku jak tylko Jezus, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Festiwal Nadziei został zapowiedziany na 14 i 15 czerwca 2014 r. Wiadomo, że Festiwal odbędzie się na stadionie Legii w Warszawie. Pepsi Arena przyjmie 30 tysięcy ludzi, mężczyzn i kobiet, którzy potrzebują Jezusa, potrzebują nadziei. Właśnie trwa odliczanie czasu do rozpoczęcia Festiwalu Nadziei. Trwają usilne przygotowania. Spotykają się liderzy Kościołów ewangelicznych w Polsce. Szkolą się duszpasterze, wolontariusze i chór liczący 1000 osób!. Rozsyłane są zaproszenia, plakaty, ulotki informacyjne - do wszystkich. Najpierw do tych, którzy nigdy nie poznali Jezusa, a następnie do tych, którzy Go poznali, ale utracili z Nim żywą więź, którzy utracili świeżą nadzieję w zderzeniu z trudami życia. Ostatecznie do tych, którzy mają świadomość, jak ważne jest przyprowadzanie ludzi do Chrystusa, bo sami doświadczyli Bożej miłości i przebaczenia. Takiego wydarzenia jeszcze w historii naszego kraju nie było! Jednocześnie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że taka okazja może się już więcej nie powtórzyć. Wierzę, że Festiwal Nadziei stanie się impulsem do przebudzenia Polski, o jakim marzyły pokolenia wierzących chrześcijan przed nami. Ich marzenie materializuje się na naszych oczach. To jest ten czas!



Każdy kto słyszał nazwisko Billy Graham, ten wie o czym mówię. Billy Graham głosił Dobrą Nowinę o Jezusie w 185 krajach, a liczba osób, do których przemawiał, zdecydowanie przekroczyła 210 milionów. 3,2 miliona mężczyzn i kobiet wyznało wiarę w Jezusa dzięki jego kazaniom. Łączna liczba osób, które słyszały przesłanie Billy’ego Grahama – osobiście, przez radio lub telewizję – przekroczyła już 2,2 miliarda. W październiku 1978 r. był w Polsce, ale kto mógł go wtedy spotkać? Ci jednak, którzy go spotkali i słuchali, opowiadają, jak to zmieniło ich życie. Na plus! Film Krzyż, zawierający przesłanie 95 letniego dziś Billy’ego Grahama najlepiej chyba pokazuje jego serce i niegasnącą pasję. Warto to zobaczyć:
Organizatorem Festiwalu Nadziei w Polsce jest fundacja jego imienia oraz Kościoły ewangeliczne głównego nurtu. Do współpracy zaproszeni są natomiast wszyscy, którym leży na sercu ratowanie ludzi. Misję głoszenia Ewangelii kontynuuje syn Billy’ego Grahama - Franklin. I to on będzie przemawiał na Pepsi Arenie w te dni (festiwalnadziei.pl). Z niecierpliwością czekam na to wydarzenie!

Nie wszyscy jednak czekają. Niektórzy kontestują. Stąd parę słów o nich i do nich. Są tacy „radykalni”, „święci” chrześcijanie, którzy sądzą o sobie, że są jedynymi „prawdziwymi” chrześcijanami, i że tylko oni mają patent na prawdę i zbawienie. Są tak święci, że nie mogą ścierpieć myśli, że na stadionie spotkają się ludzie z Kościołów historycznych (jak np. z Kościoła rzymskokatolickiego, prawosławnego czy luterańskiego) razem z tymi, którzy reprezentują szeroki nurt kościołów ewangelicznych. Są tak doskonali, że wszystkich innych odsądzają od czci i wiary. Czyżby rzymscy Katolicy nie potrzebowali Jezusa, nawrócenia i zbawienia? Czyżby Luteranie nie potrzebowali Jezusa? A może ewangeliczni chrześcijanie nie potrzebują Jezusa i przyprowadzać ludzi do Chrystusa?!

Słuchałem jakiś czas temu Prado Floresa, katolickiego, świeckiego ewangelisty. Opowiadał o tym, jak został zaproszony do burdelu, by tam głosić rekolekcje. Rzecz się działa, jak dobrze pamiętam (z tego opowiadania) w Bogocie. „Burdel mama” przez cały tydzień zamykała przybytek rozpusty na kilka godzin, a on opowiadał dobrą Nowinę o Jezusie prostytutkom. Wspominał, że nigdy dotąd nie spotkał tak uważnych i gorliwych odbiorców Ewangelii. I nigdzie wcześniej ani później nie widział tylu wylanych łez, tyle szczerej skruchy, nie słyszał tak gorącej modlitwy i wołania o ratunek. Wiele z tych kobiet oddało życie Jezusowi i rozpoczęło nowe życie.

Festiwal Nadziei jest dla ludzi, którzy potrzebują poznać Jezusa. To Jezus powiedział: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Ewangelia Mateusza 11, 28). Festiwal Nadziei jest dla utrudzonych i obciążonych życiem, dla słabych, chorych, grzesznych, wątpiących, zmęczonych. Jeśli zatem czujesz na sobie ciężar grzechu, nie masz już siły go dźwigać sam i nie widzisz dla siebie ratunku – przyjdź! To zaproszenie Jezusa jest dla ciebie! Festiwal Nadziei jest dla tych, którzy potrzebują nadziei, którzy potrzebują Jezusa.
Festiwal Nadziei nie jest dla ludzi, którzy nie potrzebują Jezusa! Jeśli Festiwal Nadziei jest dla ciebie zagrożeniem twojej wizji Kościoła, zdradą ortodoksji, fałszywej ekumenii – nie przychodź! To nie jest dla ciebie! Ale nie oskarżaj tych, którzy poświęcili życie, czas, pieniądze, talenty, post i modlitwę dla ratowania grzeszników, którzy potrzebują zbawienia!
Wiem, wiem. Ci „radykalni” i „święci” będą mówić, że owszem Jezusa potrzebują, ale nie potrzebują Franklina Grahama! Że spotykanie się chrześcijan z różnych Kościołów może sugerować fałszywą jedność budowaną za cenę prawdy. Za czasów Jezusa ludzie też miewali takie dylematy i za czasów Jezusa też byli tak radykalnie wierzący ludzie, pobożni ludzie. Pod ich adresem Jezus powiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego (Ewangelia Mateusza 21, 31).
Jezus jak powszechnie wiadomo, chętnie spotykał się z ludźmi, mówiąc delikatnie, nieszczególnej proweniencji. Stąd owi biblijni porządniccy – czyści, święci i nieskalani, mówili o nim: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników (Ewangelia Łukasza 7, 34). Kiedyś przykleili mu nawet łatkę opętanego przez diabła! Mieli tak wysoko postawioną poprzeczkę, że sam Jezus nie był w stanie jej przeskoczyć (w ich mniemaniu). I posiadali tak wrażliwe sumienia i tak wyrafinowane gusta, że nawet Syn Boży nie był dość adekwatny do ich oczekiwań.
Co myśleć o tych, którzy nie należą do żadnego Kościoła, ale krytykują każdy Kościół? Co powiedzieć o tych, którzy nie wykazali się żadną inicjatywą, by ratować ludzi, ale potępiają każdą inicjatywę, która nie wyszła od nich? Jezus już pomyślał, a co pomyślał to głośno powiedział: Biada wam zakonodawcy, że pochwyciliście klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieli wejść, zabroniliście (Ewangelia Łukasza 11, 52).
Nie mam wątpliwości, że zazwyczaj za fasadą pobożnych frazesów i górnolotnych słów o wyśrubowanej czystości, świętości i radykalizmie, który wyklucza a nie jednoczy, kryje się zwykła ludzka zawiść, małostkowość i kompleksy. Nie mam wątpliwości, że za wszelkimi rozłamami w Kościele stała zawsze pycha i głupota. Jezus prosi swoich uczniów również dzisiaj o wysiłek na rzecz jedności: aby świat uwierzył (Ewangelia Jana 17, 21). Bynajmniej nie chodzi o jedność za wszelką cenę, albo o jednakowość. Chodzi o jedność uczniów Chrystusa, która stanie się magnesem przyciągającym do Chrystusa.

W momencie, w którym piszę te słowa do Festiwalu Nadziei zostało jeszcze 85 dni 19 godzin 47 minut i 33 sekundy. Ach!
Trwa ładowanie komentarzy...