O autorze
Jestem absolwentem PAT w Krakowie (filozofia/psychologia/teologia). Studiowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim retorykę, w Szkole Głównej Handlowej zarządzanie zasobami ludzkimi oraz zarządzanie jakością na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1991-2005 byłem księdzem w Kościele rzymskokatolickim. Obecnie jestem pastorem w Kościele Chrystusowym w RP i prezesem Fundacji Centrum Rozwoju i Poradnictwa CEREO. Jestem mężem, ojcem i szczęśliwym, wolnym człowiekiem! Moją pasją są ludzie, pszczoły i ryby. Lubię też czytać i chodzić po górach.

Jestem ESBEKIEM!

krakow_manifa
krakow_manifa
JESTEM ESBEKIEM! Kilkakrotnie w ciągu ostatnich godzin, ktoś mnie nazwał esbekiem, tylko dlatego, że nie zgadzam się z łamaniem Konstytucji i ośmieliłem się o tym głośno powiedzieć.

Byłem też na manifestacji pod Ratuszem w Krakowie, gdzie oprócz polskich narodowych fag powiewała też flaga z napisem: KOD. Nie żalę się i nie proszę o pocieszenie. Nawet mnie to nie dotyka. W stanie wojennym byłem zaprzysiężonym członkiem Komitetu Obrony Solidarności. Drukowałem ulotki, kolportowałem prasę podziemną, współorganizowałem wolne wybory, itd. itp. Owszem, mam skazę na życiorysie, przyznaję to uczciwie - byłem (i jestem) funkcjonariuszem! Funkcjonariuszem Kościoła. Od ponad 20 lat! "SB" w ustach oskarżycieli nie oznacza jednak: "Służba Boża"! Ponieważ unikam raczej masowych akcji nie brałem udziału w projekcie: "I AM SECOND" ani nie mówiłem o sobie z dumą: "DRUGI SORT" . Dzisiaj jednak przypomniałem sobie "Murzyna", mojego nauczyciela rysunku technicznego, który był pierwszym sekretarzem POP w szkole. To on wstawił się za mną, kiedy chcieli mnie wyrzucić ze szkoły tuż przed maturą. Po cichu ostrzegł mnie i dał kilka prostych życiowych rad. Był szczery i prawdziwy. Nie był funkcjonariuszem SB, ale dla plujących jadem niepokalanych (prawdziwych) patriotów, i tak jest i będzie "esbekiem". I nie ma znaczenia jakim był kiedyś i jakim jest dzisiaj człowiekiem. Dla mnie jedno jest pewne: dzisiaj wolę być z nim i z tymi, których on reprezentuje. Nie mam wątpliwości po czyjej stronie stanął Jezus. "Esbeka" Pawła, tego, który brał udział w zabójstwie, "wchodził do domów, wywlekał stamtąd mężczyzn oraz kobiety i wtrącał do więzienia" i był "wciąż owładnięty żądzą mordu w stosunku do uczniów Pańskich" (por. Dzieje Apostolskie 8, 3; 9,1), tego właśnie powołał do grona najbliższych współpracowników. Jezus nie oskarżał, Jezus pozyskiwał! Jezus mnie inspiruje, dlatego ogłaszam: JESTEM ESBEKIEM.
Trwa ładowanie komentarzy...