...aby było ochrzczone!

Jako rzecze Wzorzec Prawdziwego Polaka - Katolika: "Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię".

To, że Wzorzec Prawdziwego Polaka – Katolika nie zna Biblii, to nie dziwi. To standard. Większość ochrzczonych Polaków nie zna Biblii bo jej nie czyta. Dziwi, że nie zna choćby zawartości katechizmu swojego kościoła, ani nawet aktualnego nauczania papieża. Dzienniczki, widzenia i przewidzenia mają w rezerwacie nad Wisłą większy autorytet niż Pismo Święte. Stąd zabobonne przekonanie o konieczności chrztu niemowląt na wypadek śmierci.



Kto z nas nie słyszał trwożliwego pytania: „Jeszcze nie ochrzczone? A jak umrze?!” Stąd najważniejsze – ochrzcić, bo będzie potępione! Presja jest tak silna, poczucie winy i lęk tak duży, że nawet ludzie niewierzący chrzczą dzieci, tak na wszelki wypadek, a religijni - z lęku przed wiecznym potępieniem ich dziecka. Szkoda, że nie znają zawartości Biblii, ani nawet katechizmu i nauczania swojego kościoła. Gdyby znali, mieliby Jego (Boga) prawdziwszy obraz. Gdyby znali Jezusa, nie żyliby w lęku przed potępieniem niewinnego dziecka (grzech pierworodny to pryszcz w porównaniu do każdego, nawet najmniejszego grzechu osobistego i świadomego). Ponieważ nie znają Go, Bóg ciągle jest dla nich mściwym starcem z siwą brodą, a nie kochającym Ojcem, jak Go ucieleśnił i zobrazował, ten, który Go najlepiej zna – Jego Syn, Jezus Chrystus.

Wierzący biblijnie chrześcijanie nie chrzczą dzieci, bo chrzest nie daje zbawienia. Zbawienie jest uwarunkowane świadomą wiarą. Chrzest przez zanurzenie w wodzie, jest jedynie zewnętrznym wyrazem tej wiary. Jezus powiedział, że zbawiony będzie „kto uwierzy i zostanie ochrzczony” (Ewangelia Marka 16,16). Kolejność! Uwierzyć może ktoś kto ma świadomość i zdolność dokonywania wyborów. Wiara biblijna to świadomy, osobisty wybór. Ochrzcić można kogoś, kto uwierzył.
Chrześcijanie, którzy uznają autorytet Biblii wiedzą, że Bóg nie ma wnuków. On ma synów i córki! To są ci, którzy „narodzili się z Ducha”. Zgodnie ze słowami Jezusa: „jeśli się koś nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (Ewangelia Jana 3,3). Nie da się nikogo wyręczyć w decyzji pójścia za Jezusem. Rodzice chrześcijańscy i kościoły chrześcijańskie robią wszystko, by podprowadzić dzieci pod bramy Królestwa. Zapukać każdy musi sam, we własnym imieniu. Pewne jest jednak to, że kochający Ojciec nie posyła do piekła nikogo. Do piekła idzie się przez własną głupotę i na własne życzenie. Wolą Boga, jest zbawienie wszystkich ludzi (List do Rzymian 11,32).

W miłościwie panującym nam kościele dokonuje się jednak powolna, przepraszam, ewolucja. Po dwudziestu wiekach chrześcijaństwa i studiowania Biblii, Watykan ogłosił uroczyście światu, że: "Dusze nieochrzczonych dzieci nie idą do otchłani ("limbus puerorum"), lecz do nieba”. Tekst "Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu", zaaprobowany przez Benedykta XVI ukazał się 5 maja 2007 r. w dwutygodniku włoskich jezuitów "La Civilta Cattolica". Nareszcie!, chciałoby się wykrzyknąć. Jednak nie dla całej la civilta cattolica. Polski Wzorzec Katolicyzmu nie ulega zmianom tak pochopnie. Od decyzji papieża minęła zaledwie niecała dekada! Poza tym: gdzie Rzym, a gdzie Polska?
Tymczasem, jak rzekł był Wzorzec, w Polsce Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię.

Polonia semper fidelis! Tylko komu i czemu?
Trwa ładowanie komentarzy...